Tomasz Lewandowicz

radca prawny

Specjalizuję się w ochronie praw użytkowników Internetu. Pomagam w odzyskaniu utraconych danych oraz praw. Reprezentuję klientów w konfliktach z największymi platformami cyfrowymi...
[Więcej >>>]

Skontaktuj się

Prezydent zawetował ustawę wdrażającą DSA – skutki prawne dla użytkowników platform cyfrowych

Tomasz Lewandowicz09 stycznia 2026

Ostatnie dni były czasem oczekiwania na decyzję prezydenta w sprawie ustawy wdrażającej Digital Services Act (DSA) – unijną regulację mającą chronić użytkowników internetu, a szczególnie dzieci, przed szkodliwymi treściami online. O procesie legislacyjnym oraz roli DSA pisałem w niedawnym  artykule. Do prezydenta docierały różne głosy: z jednej strony apel aktywistów i ekspertów o podpisanie ustawy, z drugiej sygnały polityków prawicowych o możliwym weto. Ostatecznie prezydent Karol Nawrocki zdecydował się zawetować ustawę, co oznacza, że proponowany model regulacji nie wejdzie teraz w życie.

Oczekiwanie na decyzję prezydencką

Decyzja prezydenta była wyczekiwana przez wiele środowisk. Ustawa wdrażająca DSA miała na celu zwiększenie bezpieczeństwa w internecie oraz wprowadzenie przejrzystych mechanizmów moderacji treści przez platformy cyfrowe. Zwolennicy regulacji podkreślali, że DSA wprowadza narzędzia odwoławcze dla użytkowników i wymusza większą przejrzystość działania serwisów, a krytycy obawiali się nadmiernej kontroli administracyjnej.

Apel aktywistów i ekspertów

Już wcześniej, w trakcie procesu legislacyjnego, swoje stanowisko wyrazili 132 eksperci i organizacje społeczne, w tym fundacja Panoptykon . Zaapelowali do Pierwszej Damy, Marty Nawrockiej, o wsparcie działań na rzecz podpisania ustawy wdrażającej DSA. Eksperci podkreślali, że internet niesie dziś poważne zagrożenia dla dzieci, takie jak ekspozycja na przemoc, hejt, treści uzależniające oraz kontakt z niebezpiecznymi osobami. DSA miało wprowadzać mechanizmy ograniczające te zagrożenia, w tym przejrzystość algorytmów, ograniczenie kierowania treści reklamowych do nieletnich oraz procedury odwoławcze dla użytkowników. Podkreślano, że regulacja nie jest formą cenzury – przewiduje system odwoławczy i mechanizmy prawne pozwalające użytkownikom kwestionować decyzje platform.

Decyzja i oświadczenie prezydenta

W swoim oświadczeniu z dnia 9 stycznia 2025 oku prezydent Karol Nawrocki poinformował, że podpisał 12 ustaw, dotyczących m.in. kodeksu pracy, inwestycji lokalnych, bezpieczeństwa Bałtyku czy spółdzielni mieszkaniowych. Jednocześnie zdecydował się zawetować ustawę wdrażającą DSA. W swoim komunikacie podkreślił, że prezydent jest strażnikiem interesu obywateli i działa w ramach Konstytucji, a rząd nie może traktować jego podpisu jak notarialnego potwierdzenia wszystkich propozycji legislacyjnych.

Główne argumenty prezydenta wobec ustawy DSA to: kontrola nad treściami w internecie powierzona urzędnikom zależnym od rządu, a nie niezależnym sądom; procedury odwoławcze ograniczone czasowo – obywatel miał tylko 14 dni na sprzeciw wobec decyzji urzędnika; ryzyko administracyjnej cenzury, przy wykorzystaniu dobra dzieci jako pretekstu do ograniczenia wolności słowa. Prezydent porównał proponowany system do „Ministerstwa Prawdy” z powieści George’a Orwella.

Oświadczenie prezydenta można obejrzeć w formie wideo:

Prezydent wezwał do poprawy ustawy:

„W ciągu miesiąca możemy przygotować uczciwy projekt. W dwa miesiące możemy mieć ustawę, która chroni dzieci i respektuje Konstytucję. Zapraszam do wspólnego przygotowania dobrego projektu Ministerstwo Cyfryzacji i organizacje, które zwróciły się w tej sprawie do Prezydenta.”

Pełną treść oświadczenia prezydenta można przeczytać tutaj: Oświadczenie prezydenta – prezydent.pl

Analiza argumentów prezydenta – czego naprawdę dotyczy spór o DSA

Spór wokół ustawy wdrażającej DSA nie dotyczy wyłącznie bezpieczeństwa w internecie. W istocie jest to spór o model ochrony praw użytkowników platform cyfrowych i o to, kto ma decydować o legalności treści, blokadach kont oraz ograniczaniu zasięgów.

Prezydent wskazał na fundamentalny problem: przeniesienie realnej kontroli nad treściami w internecie na administrację publiczną. Taki model – nawet przy dobrych intencjach – zawsze rodzi ryzyko nadużyć, presji politycznej oraz arbitralności decyzji. W tym sensie argumenty prezydenta nie są bezzasadne.

Jednocześnie alternatywa w postaci kontroli sądowej również nie jest rozwiązaniem wolnym od wad. Postępowania sądowe są długotrwałe, kosztowne i sformalizowane, a w obecnych realiach pojawiają się także wątpliwości co do ich efektywności i szybkości. Dla użytkownika platformy cyfrowej, którego konto zostało zablokowane „tu i teraz”, ochrona po kilku latach postępowania nie jest realną ochroną praw.

Kontrola administracyjna czy sądowa – dlaczego oba modele zawodzą

Z punktu widzenia użytkownika internetu kluczowe pytanie brzmi nie „kto kontroluje”, lecz czy ochrona jest szybka, skuteczna i realna.

Model administracyjny oznacza ryzyko podporządkowania decyzji aktualnej władzy oraz zarzuty o cenzurę. Model sądowy oznacza przewlekłość, wysokie koszty i brak reakcji w czasie, gdy naruszenie faktycznie trwa.

W praktyce oba te modele nie odpowiadają dynamice internetu i platform cyfrowych, gdzie decyzje zapadają w ciągu sekund, a skutki blokad czy usunięć treści są natychmiastowe.

Co zmienia weto prezydenta – stan prawny użytkowników dziś

Weto prezydenta oznacza jedno: na dziś nic się nie zmienia. Nie wiemy, kiedy powstanie nowy projekt ustawy i w jakim kształcie zostanie przyjęty. Do tego czasu użytkownicy platform cyfrowych funkcjonują w oparciu o:

  • unijne rozporządzenie DSA w jego bezpośrednim zastosowaniu,

  • wewnętrzne procedury platform (Facebook, Instagram, Allegro, YouTube),

  • własną aktywność i wiedzę prawną.

Oznacza to, że ochrona praw użytkowników internetu nadal odbywa się poza aparatem państwowym, a realna skuteczność zależy głównie od tego, czy użytkownik lub osoba prowadząca sprawę potrafi korzystać z dostępnych narzędzi.

Moja ocena jako praktyka – doświadczenia z realnych spraw

Poniższe wnioski są moją osobistą opinią, opartą na doświadczeniu wielu spraw prowadzonych w kancelarii, dotyczących m.in. Allegro, Facebooka i Instagrama, prowadzonych w oparciu o unijne przepisy DSA.

Niezależnie od tego, czy państwo wprowadzi mechanizmy kontroli treści – i w jakiej formie – nie spodziewam się, aby były one realnie wydajne. Doświadczenie uczy, że systemy państwowe działają wolno, są przeciążone i podatne na problemy organizacyjne. Wystarczy spojrzeć na funkcjonowanie publicznej służby zdrowia w ramach NFZ: na świadczenia czeka się miesiącami lub latami, kolejki są normą, jakość stosowanych materiałów bywa niska, a w wielu procedurach pacjenci spotykają się z ograniczonym dostępem do nowoczesnych metod leczeni,a czy nawet odpowiedniego znieczulenia. Formalnie system gwarantuje dostęp do ochrony zdrowia, w praktyce jednak jego wydolność jest ograniczona przez braki kadrowe, finansowe i organizacyjne.

Nie ma podstaw, by zakładać, że w obszarze moderacji treści cyfrowych państwo zadziała sprawniej niż w sektorze ochrony zdrowia, który dotyczy kwestii fundamentalnych – życia i zdrowia obywateli – a mimo to od lat zmaga się z chroniczną niewydolnością.

Jeżeli kompetencje w zakresie kontroli treści zostaną przekazane sądom, sprawy jeszcze bardziej je zakorkują, a decyzje będą zapadać po latach – jak w głośnej sprawie Facebook–SIN. Jeżeli kompetencje przejmie urząd, niemal natychmiast pojawią się zarzuty o cenzurę, a kontrola takich decyzji przez sądy administracyjne również będzie długotrwała i mało efektywna.

Chciałbym, aby było inaczej. Chciałbym, aby platformy działały rzetelnie, odpowiadały na zgłoszenia i zapewniały realny, ludzki kontakt z użytkownikiem. Chciałbym, aby państwo było sprawne, apolityczne, a wymiar sprawiedliwości szybki i bezstronny. Jednak praktyka – zarówno w obszarze regulacji cyfrowych, jak i w tak podstawowych usługach publicznych jak ochrona zdrowia – pokazuje, że nie należy się tego spodziewać.

Jak dziś realnie chronić prawa użytkownika platformy cyfrowej

Z perspektywy praktycznej jedno jest pewne: skuteczna ochrona praw użytkowników internetu nadal jest możliwa, ale nie będzie realizowana przez państwo.

Największe znaczenie mają dziś:

  • bezpośrednie procedury odwoławcze platform,

  • właściwe wykorzystanie mechanizmów przewidzianych w DSA,

  • szybka reakcja i poprawna argumentacja prawna,

  • doświadczenie w komunikacji z platformami cyfrowymi.

To właśnie w tym obszarze rozstrzyga się większość spraw – i to tu użytkownik ma realną szansę na odzyskanie konta, przywrócenie treści lub ograniczenie naruszeń.

Wnioski – czego uczy nas weto ustawy DSA

Weto prezydenta nie kończy dyskusji o DSA w Polsce. Pokazuje jednak bardzo wyraźnie, że problemów ochrony praw użytkowników internetu nie rozwiąże się jedną ustawą.

Bez sprawnych instytucji, szybkich procedur i realnej odpowiedzialności platform, każda regulacja pozostanie częściowo iluzoryczna. Do tego czasu użytkownicy muszą opierać się na tym, co już działa – na unijnym DSA, wiedzy prawnej i aktywnym dochodzeniu swoich praw wobec platform cyfrowych.

Co oznacza weto DSA w praktyce? Odpowiedzi na najczęstsze pytania

W związku z wetem ustawy wdrażającej DSA wiele osób zadaje podobne pytania dotyczące ochrony praw użytkowników platform cyfrowych. Poniżej przedstawiam najważniejsze odpowiedzi.

Czy DSA obowiązuje w Polsce po wecie prezydenta?

Tak. DSA jako unijne rozporządzenie obowiązuje bezpośrednio we wszystkich państwach UE, w tym w Polsce. Weto dotyczy ustawy krajowej wdrażającej mechanizmy wykonawcze.

Co oznacza weto ustawy wdrażającej DSA?

Oznacza brak krajowych organów i procedur administracyjnych przewidzianych w ustawie. Ochrona użytkowników opiera się obecnie głównie na samym DSA i regulaminach platform.

Czy weto oznacza brak ochrony dzieci w internecie?

Nie. Ochrona dzieci wynika bezpośrednio z DSA oraz regulaminów platform, ale brak ustawy krajowej ogranicza rolę państwa w egzekwowaniu tych przepisów.

Czy DSA wprowadza cenzurę internetu?

DSA formalnie nie wprowadza cenzury. Przewiduje procedury odwoławcze i obowiązek uzasadniania decyzji przez platformy, jednak sposób wdrożenia krajowego może rodzić ryzyko nadużyć.

Kto dziś decyduje o usuwaniu treści i blokadach kont?

Decyzje podejmują platformy cyfrowe na podstawie własnych regulaminów oraz przepisów DSA. Państwo nie ma obecnie bezpośredniego mechanizmu kontroli tych decyzji.

Jak użytkownik może bronić się przed blokadą konta?

Poprzez wewnętrzne procedury odwoławcze platform, powołanie się na przepisy DSA, a w uzasadnionych przypadkach – działania prawne przeciwko platformie.

Czy sprawy dotyczące DSA trafiają do sądów?

Tak, ale postępowania sądowe są długotrwałe i często nie zapewniają szybkiej ochrony w dynamicznych sprawach internetowych.

Czy powstanie nowa ustawa wdrażająca DSA?

Prezydent zapowiedział prace nad nowym projektem, ale obecnie nie ma harmonogramu ani treści nowej regulacji.

Co jest dziś najskuteczniejszą formą ochrony praw użytkownika?

Szybka reakcja, poprawna argumentacja prawna oraz doświadczenie w kontaktach z platformami cyfrowymi i stosowaniu przepisów DSA.

W czym mogę Ci pomóc?

Na blogu jest wiele artykułów, w których dzielę się swoją wiedzą bezpłatnie.

Jeżeli potrzebujesz indywidualnej płatnej pomocy prawnej, to zapraszam Cię do kontaktu. Przedstaw mi swój problem, a ja zaproponuję, co możemy wspólnie w tej sprawie zrobić i ile będzie kosztować moja praca.

Jeśli chcesz wiedzieć, jakie są typowe koszty pomocy prawnej przy odzyskiwaniu konta na Facebooku – zajrzyj do tego artykułu.

Tomasz Lewandowicz

    Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Tomasza Lewandowicza radcę prawnego w celu obsługi przesłanego zapytania. Szczegóły: polityka prywatności.

    Formularz wykorzystuje Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, jak przetwarzane są twoje dane.

    Komentarze (0)

    { 0 komentarze… dodaj teraz swój }

    Dodaj komentarz

    Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Tomasza Lewandowicza radcę prawnego w celu obsługi komentarzy. Szczegóły: polityka prywatności.

    Poprzedni wpis:

    Następny wpis: